sobota, 26 września 2015

Nineteen

(leń nie sprawdza czy są jakieś błędy okk, miłego czytania)
jakiś czas później...

Wysokie szpilki słychać już było za zakrętem. Elegancko ubrana Claire, trzymając w prawej ręce czarną, małą torebeczkę zmierzała szybkim krokiem w stronę jednej z lepszych restauracji w Londynie. Nie była spóźniona, lecz jej fobia na punkcie punktualności nakazała Jej przyśpieszyć kroku. Była zła na swój samochód, który poinformował o braku benzyny cztery przecznice dalej od celu. Z westchnięciem ulgi zauważyła wysoki baner restauracji informujący Ją o byciu na miejscu. Z uśmiechem przeszła na drugą stronę, po czym poprawiając lekko czarną spódniczkę, która jej się podciągnęła po czym popychając lekko drzwi weszła do środka.
- Dobry wieczór, w czym Pani pomóc? - kelner stojący przy wejściu podszedł do Claire z uśmiechem na ustach.
- Razem ze znajomymi mieliśmy zarezerwowany stolik na nazwisko Malik - pewna siebie brunetka, myśląc że kolejny raz jest jako pierwsza odpowiedziała dumnie rozglądając się za pustym stolikiem.
- Ach tak, państwo Malik już są, proszę tędy - kelner kiwając głową wskazał dziewczynie drogę i pokazując Jej, że ma za Nim podążać ruszył w głąb restauracji. Już po zrobieniu paru kroków zauważyła blond włosy Perrie i - jak zwykle- wysoko podniesioną czuprynę Malika.
- Claire! - Perrie jak tylko zauważyła swoją przyjaciółkę wstała od stołu i przytuliła ją.
- Cześć Pezz - brunetka zaśmiała się, po czym witając się pocałunkiem w policzek z Malikiem usiadła na przeciw pary.
- A gdzie podziałaś towarzysza? - Zayn rozejrzał się, kładąc rękę na krześle Edwards.
- Nie wiem - wzruszyła ramionami - Rano przed wyjściem do szkoły pisał mi, że spotkamy się tutaj - dodała po chwili spoglądając na tego samego kelnera, który stał przy wejściu.
- Nie znasz go - Perrie przewróciła oczami - Znając życie to się spóźni - zaśmiała się, popijając wino.
- Zawsze możemy zacząć teraz, a jak przyjdzie to nie będzie wiedział o co chodzi - dodała Claire zgadzając się z przyjaciółką. Malik mruknął coś pod nosem i przywołując kelnerkę w całą trójkę złożyli zamówienia, oczywiście Claire znając co będzie jadł jej towarzysz nie omieszkała zamówić i tego dla Niego. 
- Którego chcecie wylatywać do Nowego Jorku? - Zayn spojrzał na dziewczyny.
- Czy ja wiem, może tak miesiąc przed rozpoczęciem roku? Wiesz musimy się trochę przyzwyczaić do tego wszystkiego, oporządzić mieszkanie - Claire spojrzała na przyjaciół w zastanowieniu.
- O tak! Musimy przejść po kilku klubach! No i znaleźć jakąś pracę, prawda? - blondynka klasnęła dłońmi ucieszona. 
- Jaka pracę i jakie kluby? - głęboki głos rozbrzmiał obok ich stolika, przerywając rozmowę. Uśmiechnięty blondyn, ubrany w zwykłą granatową koszulę i czarne rurki z dziurami na kolanach przywitał się z przyjaciółmi, po czym usiadł obok Claire i całując ją lekko w usta położył dłoń na kolanie dziewczyny.
- Właśnie omawiamy naszą przeprowadzkę do NY - Claire odpowiedziała chłopakowi, nie ukrywając że jej humor zdecydowanie się poprawił po przyjściu chłopaka.
- Wyjazd wyjazdem, lepiej powiedzcie Nam po co to całe spotkanie w tej restauracji - zaśmiał się - Raczej wątpię że od tak chcieliście się spotkać w takim miejscu - machnął ręką wokół.
- Właściwie to jest jedna sprawa - zaśmiał się Malik - Kilka dni temu oświadczyłem się Pezz i chcieliśmy, żebyście dowiedzieli się jako pierwsi - dodał. Przez chwilę między całą czwórką panowała cisza, która została przerwana przez Claire, która pisnęła cicho po czym wstała z krzesła i zaczęła gratulować przyjaciołom. Po wspaniałej informacji dostali jedzenie, które spożywali rozmawiając wesoło na każdy temat, który im się nasunął.

Była szczęśliwa, mimo przeszkód które były Jej stawiane pod nogi w ciągu ostatniego roku. Co wieczór, kiedy zasypiała w ramionach blondyna, dziękowała sobie za to że kazała Malikowi dać ten list Niallowi i za wyjazd do Londynu. Gdyby nie te dwie komplikujące wszystko rzeczy nie nastąpiły, to czy leżała by teraz w Jego koszulce, w Jego łóżku? Na pewno nie. Ostatni raz spojrzała na chłopaka, po czym całują lekko jego policzek ułożyła głowę obok szyi blondyna i wdychając Jego zapach zasnęła z uśmiechem na ustach.

THE END

Eighteen

Brunetka siedziała na swoim fotelu i ze zdenerwowaniem czekała, aż mała zielona kropka wyświetli się przy nazwie jej przyjaciela. Była w Londynie od tygodnia i jedyne co zrobiła, aby się zaaklimatyzować w nowym miejscu było wyjście po świeże bułki do piekarni na rogu ulicy oraz przejście się obok szkoły do której planowo miała iść od przyszłego roku szkolnego. Nie ruszyła na przód tak jak myślała, pakując się w starym domu, nie chciała i nie mogła. Codziennie nawiedzały ją myśli, że wyjazd na który się zdecydowała był najgorszą decyzją w ostatnich miesiącach, lecz czy mogła teraz wrócić? Powrót z jej perspektywy był przyznaniem się do tego, iż za bardzo jest uzależniona od ludzi, którzy przebywali w jej otoczeniu i niekoniecznie byli dobrymi opcjami.
Dziewczyna przerwała swoje rozmyślania, kiedy tylko na ekranie jej komputera mignęło powiadomienie o wejściu Malika. Nie zastanawiając się zadzwoniła do przyjaciela, który po prau sekundach z uśmiechem przyglądał się dziewczynie w ekranie.
- Zayniee!! - dziewczyna przywitała radośnie Zayna.
- Claire! Nie mów mi, że spędziłaś cały dzień znowu czekając tylko na mnie - odezwał się skromnie na co brunetka parsknęła śmiechem.
- Żeś dowalił Malik - zaśmiała się - Jak tam Pezz? Zdrowa? - zapytała zmieniają temat, od trzech dni Malik zrzędził Jej, że przez chorobę Edwards nie ma co robić.
- Dzisiaj u Niej byłem, ale jeszcze nie może chodzić do szkoły. A że to koniec roku to w sumie ja już też przestałem - wzruszył ramionami.
- Mam nadzieje, że szybko wyzdrowieje - westchnęła - Widziałeś się z Niallem? Dałeś mu list? 
- Widziałem się, dałem. Lecz nie wiem jak zareagował, zaraz po zabraniu mi listu wyrzucił mnie z pokoju a potem kompletnie zniknął, nawet w szkole się nie pokazywał - mruknął, na co dziewczyna kiwnęła głową w zrozumieniu. Nie wiedziała czy cieszyć się tym, co usłyszała czy martwić, ponieważ nie dostała żadnej odpowiedzi od Nialla. Godzinę później  obiecując, że przyjedzie najszybciej jak się da pożegnała się z przyjacielem. 
   Zaraz po odłączeniu komputera od sieci, Claire ruszyła do szafy skąd zabrała jasne jeansowe szorty, biały top na który narzuciła czerwono biała kratę, stopy włożyła w białe trampki natomiast włosy zostawiła rozpuszczone.  Po spryskaniu szyi perfumami wyszła z pokoju i zabierając z półki jabłko złapała za telefon i klucze, po czym wyszła z domu ruszając w stronę klubu dla dzieci, gdzie przebywał Max. Droga do klubu zajęła dziewczynie pół godziny, spacerkiem przemierzając znana już drogę dziewczynie szła i z lekkim uśmiechem na ustach próbowała się zrelaksować. Nie myślała o niczym, chciała chociaż w czasie drogi zapomnieć o myślach, które niechciane wpływały do Jej umysłu. Kiedy Claire podeszła na miejsce, przed budynkiem na murku siedział Max wraz z Jego nowym kolegą Jacobem.
 - Claire! Jacob przychodzi dzisiaj do mnie na noc! Będziemy oglądać bajki i jeść popcorn! - zaśmiał się mały podbiegając do siostry.
 -Tak? Czyli co, idziemy do sklepu na zakupy i idziemy do domu! - klasnęła wesoło w ręce, po czym idąc za chłopcami ruszyła słuchając z zaciekawieniem co robili w klubie. 
W sklepie dziewczyna kupiła kilka paczek popcornu, chipsów oraz jakieś sałatki i kilka soków. Nie wiedziała co chłopcy będą chcieli jeść, dlatego też wybierała najbardziej neutralne rzeczy. Nim się spostrzegła w sklepie spędzili półtorej godziny, a koszyk który zabrali na początku był pełny. Rozbawiona brunetka nie zwracając uwagi na jęki niezadowolenia chłopaków zmieniła kierunek i ruszyła w stronę kas. Po zapłaceniu i zapakowaniu do reklamówek zakupów zawołała chłopaków i jak najszybciej pokonała drogę do domu. Będąc na miejscu odetchnęła z ulgą. Zaraz po wejściu do domu odłożyła wszystkie zakupy i zaczęła je rozkładać. Następne otworzyła dwie paczki popcornu i włożyła je do mikrofali. 
 Przygotowawszy jedzenie, brunetka przełożyła wszystko do misek, po czym przeniosła to do salonu, gdzie na dużym telewizorze załączyła jedną z bajek, którą wybrali chłopcy. Kiedy Max razem z Jacobem zajęli się oglądaniem na zegarze wybiła godzina siódma wieczorem, dlatego też zmęczona pobiegła do swojego pokoju, gdzie zabrała zwykłe szare dresy i po wzięciu prysznica przebrała się. 

Claire siedziała na kanapie obok chłopców i razem z Nimi oglądała bajki. W najlepszym momencie bajki, dziewczynie przerwał dzwonek do drzwi. Z westchnięciem wstała z kanapy i pocierając ręce dłońmi ruszyła w stronę drzwi. 
 - Niall? - zaskoczona spojrzała na chłopaka stojącego na wprost Niej.
 - Cześć, Claire - mruknął.

Seventeen

- To co, dzisiaj wyjeżdżasz - Zayn wzdychając usiadł obok swojej przyjaciółki na kanapie. Przyjaciele siedzieli w salonie brunetki i z poważnymi minami rozglądali się po salonie.
- Zaaayn - jęknęła - Dobrze wiesz, że nigdy nie pozwolę Ci o sobie zapomnieć, ani sama o Tobie nie zapomnę, jasne? Poza tym, za parę miesięcy widzimy się na studiach, pamiętasz? Nasze plany są dalej aktualne! - dziewczyna, mimo braku świetnego humoru próbowała pocieszyć chłopaka.
- Claire, jeszcze jeden rok w tej szkole, a Ty mnie zostawiasz. Na koniec pocieszasz mnie jedynie tym, że za rok jedziemy razem na studia - prychnął - Cieszyłoby mnie to, gdybyś została tutaj na ten rok - dodał spokojniej.
- Oh już przestań z tym, Malik - machnęła ręką - Dobrze wiem, że teraz będziesz mógł cały czas spędzać z Pezz, po co Ci ja! Poza tym, wiem że zaraz od nowego roku będziesz trzymał z Liam'em i resztą - wywróciła oczami rozbawiona - Ale obiecaj mi jedno, przyjacielu. Nigdy, ale to nigdy przenigdy się nie zmienisz i nie urwiesz ze mną kontaktu, nie chcę Cię stracić.
- Naprawdę myślisz, że mógłbym urwać z Tobą kontakt? Nawet tak nie żartuj! Może i będziesz mieszkać teraz w Londynie, ale nie pozwolę żeby Nasz kontakt się urwał. Londyn nie jest tak daleko, więc spokojnie sobie poradzimy - westchnął Zayn, po czym oboje przytulili się.

~~
- O której Twoja mama podjedzie? - Perrie z niemrawym uśmiechem na ustach zwróciła się w stronę brunetki.
- Z tego co pisała mi godzinę temu, to jest teraz u Horanów, pojechała ich odwiedzić, a ja mam być gotowa na każdą chwilę - Claire westchnęła w odpowiedzi, kolejny raz spoglądając na komórkę, na którą od kilkudziesięciu minut nie dotarło żadne powiadomienie.
- Ciągle czekasz na jakąś wiadomość od Niall'a, prawda? - szepnęła blondyna pochylając się do Claire, na co dziewczyna spojrzała na Nią i kiwnęła lekko głową.
- Czekasz na co? - Malik wszedł do salonu i podając dziewczyną po puszce Coca-Coli usiadł obok blondynki, zarzucając ramię na oparciu kanapy.
- Na nic - odpowiedziała C, po czym skupiła się na puszce z napojem - Zayn? Czy... jeżeli dałabym Ci list do Nialla, dałbyś mu go? - zapytała po krótkiej chwili.
- Jasne, słonko - mulat uśmiechnął się lekko. Chciał już coś dopowiedzieć, lecz przerwały mu otwierane drzwi i wesoły głos matki Claire.
- Claire?! Jesteś już gotowa? - kobieta wkroczyła do salonu z szerokim uśmiechem na twarzy - Mamy mało czasu, a musimy jeszcze wstąpić do sklepu w Londynie - dodała. Brunetka westchnęła smutno, po czym kiwając głową ruszyła w stronę swojej sypialni skąd zabrała walizki o torbę i z pomocą Malika wyniosła je przed dom oraz zapakowała do bagażnika.

Pożegnania między przyjaciółmi nie było. Próbując nie rozpłakać się, Claire żartowała że za tydzień przyjedzie, bo dłużej nie wytrzyma życia w samotności zdala od Zayna i blondynki.
- Daj mu tą kopertę za kilka dni, dobrze? I przypilnuj, żeby to przeczytał - rzekła Claire podając przyjacielowi kopertę.
- Jasne Claire - przytaknął, po czym po krótkim "pożegnaniu" dziewczyna wskoczyła do samochodu rodzicielki i machając w stronę Perrie i Zayna odjechała.

Sixteen

Kiedy przez trzy tygodnie Niall nie odezwał się do Claire, brunetka przestała do Niego wydzwaniać i zajęła się pakowaniem ostatnich już rzeczy.
- Claire... jesteś pewna? Naprawdę chcesz wyjechać bez rozmowy z Niall'em? - Zayn spojrzał na dziewczynę lekko zaniepokojony.
- Proszę Cię, Zayn - prychnęła - Trzy tygodnie starałam się o to, aby ze mną porozmawiał, a On albo odrzucał wiadomości, albo mnie unikał. Nie będę wiecznie prosić o pięć minut cholernej rozmowy! - warknęła nie zwracając uwagi na przyjaciela.
- Skoro tak wolisz... moim zdaniem powinnaś spróbować - mruknął
- Jak? Powiedz mi jak, poza tym... - dziewczyna spojrzała na przyjaciela. Kiedy zobaczyła Jego wzrok, wyprostowała się i przyjrzała mu się uważnie - Ty coś wiesz - dodała podejrzliwie.
- Może? Nie zapominaj, że mój kuzyn przyjaźni się między innymi z Niall'em - wywrócił oczami - Wiedz jedno, Jemu też nie jest łatwo.
- Mógł odpisywać - burknęła ignorując lekki ból gdzieś w środku.


Dziewczyna ubrana w czarny crop top, spódniczkę oraz szpilki, z uśmiechem wysiadła z taksówki, po czym śmiejąc się z żartu Zayn'a ruszyła w stronę wejścia do klubu. Do Jej wyjazdu do Londynu zostały niecałe dwa dni, więc razem z przyjacielem postanowili jak najlepiej je wykorzystać. Dlatego też dzisiejszego wieczoru postawili sobie za cel obejście jednych z lepszych klubów w mieście.
- To co? Zaczynamy od kilku shotów? - Malik śmiesznie poruszał brwiami, natomiast rozbawiona dziewczyna kiwając głową złapała chłopaka za rękę, po czym ruszyła w stronę baru. Oboje nie zwracali uwagi na napierający na Nich tłum tylko przeszli przez salę, po czym machając do kelnera zaczęli ze sobą "rozmawiać".
- Nie będziesz za tym tęsknić? - zapytał Ją machając ręką wokół.
- Jasne, że będę tęsknić! Ale wiem, że teraz najlepszą opcją jest wyjazd i odpoczynek od tych wydarzeń - dziewczyna odpowiedziała, posyłając uśmiech barmanowi, który położył przed Nimi kieliszki z wódką i dwie szklanki soku.
Po wypiciu paru kieliszków, przyjaeciele ruszyli na parkiet gdzie śmiejąc się i wygłupiając próbowali tańczyć. W tejże zabawie nikt im nie przeszkadzał, liczyli się tylko Oni i ostatnie godziny spędzone w spólnym towarzystwie.
Przez to wszystko nie zauważyli blondyna siedzącego po drugiej stronie klubu i z czujnością przyglądającego się im. A sam blondyn nie podchodził bliżej, nie chciał przeszkadzać tej dwójce. Z zazdrością w oczach patrzył w miejsce, w którym mógłbyć On sam, lecz nie był. Nie był przez własną dumę, która nie pozwalała mu na odwiedzenie i wytłumaczenie dziewczynie powodów swojego zachowania.

Fifteen

Claire wybiegła ze szkoły i nie zwracając uwagi na to, że za chwilę zaczynają się lekcje ruszyła w stronę centrum miasta. Dziewczyna była zła na samą siebie, że "zgodziła się" na słowną potyczkę z Sophie. Nie chciała mówić połowy rzeczy, które wyleciały Jej z ust, lecz z drugiej strony czuła zawód na blondyna. Był tam. Stał w tłumie i przysłuchiwał się tej scenie. Dlaczego nie zareagował? Gdyby była na Jego miejscu, obroniłaby go!
Brunetka szła szybkim krokiem, myślami będąc daleko. Nie obchodzili Jej ludzie, którzy zaciekawieni przypatrywali się łzą spływającym po policzkach dziewczyny, nie obchodził Jej deszcz, który zaczął padać. Dziewczyna po prostu szła przed siebie nie zważając na nikogo, dopiero silna, męska dłoń łapiąca ją za ramię zwróciła Jej uwagę. Claire spojrzała na osobę, która ją zatrzymała i zauważywszy Zayn'a rzuciła się w Jego ramiona i wtulając się w niego zaczęła rzewnie płakać.
- Cii, Claire, nie płacz - mulat szeptał dziewczynie do ucha, głaszcząc Ją po plecach.
- Widziałeś to? - chlipnęła, odsuwając się od chłopaka - Stał tam! Stał i nic nie zrobił! Słyszałeś co Ona mówiła?! Jaka ja byłam głupia! Przecież to było wiadome, że prędzej czy później ktoś się dowie - zapłakała, mówiąc coraz to głośniej.
- Claire! Claire, spokojnie! Chodźmy do domu i na spokojnie porozmawiajmy. - Zayn uspokajał swoją przyjaciółkę, po czym przytrzymując Ją ramieniem ruszył w stronę domu dziewczyny.

Kiedy dotarli do domu Claire poszła się przebrać, natomiast Zayn ruszył do kuchni, gdzie wstawił wodę na ciepłą herbatę.
- Idź się przebrać - mruknęła brunetka - na łóżku w moim pokoju są jakieś stare dresy, więc nie musisz siedzieć w tych mokrych - dodała siadając na jednym z krzeseł. Malik kiwnął głową i szepcząc, że będzie za kilka minut zniknął na schodach. Kiedy chłopak zamknąl się w łazience, w całym domu nastała cisza. Cisza, która została przerwana przez natarczywe pukanie do drzwi. Claire po cichu przeszła na korytarz, gdzie poprzez lipko w drzwiach zobaczyła blondyna, który przemoczony, trzymając Jej torbę na ramieniu stał przeskakując z nogi na nogę.
- C, wiem że tam jesteś, więc mi otwórz - mruknął, ponownie pukając w drzwi.
- Otwórz mu, musicie porozmawiać - głos Zayn'a rozbrzmiał, między donośnym pukaniem w drzwi. Claire spojrzała na przyjaciela oskarżycielko, po czym widząc go z lekkim uśmiechem na ustach, westchnęła po czym przekręciła zamek w drzwiach, dzieki czemu stanęła twarzą w twarz z Niall'em.
- Claire! Musimy porozmawiać - krzyknął poddenerwowany, po czym wszedł do środka. Kiedy zauważył Zayn'a, od razu się spiął.
- Zayn? Pójdziesz do kuchni? Zaraz tam wrócimy - mruknęła brunetk, po czym posyłając mu lekki uśmiech, złapała blondyna za ramię i ruszyła po schodach do swojego pokoju.
- Clairs, na ja naprawdę nie wiem, skąd Sophie dowiedziała się o tym cholenrym pocałunku, wiem też że zachowałem się jak skończony idiota, ponieważ stałem tam i nic się nie odezwałem - blondyn zaczął mówił od razu po zamknięciu drzwi.
- Spokojnie, Niall - przerwała mu brunetka - Ona miała racje, gdzie ktoś taki jak Ty mógłby się zainteresować mną? Znaczy rozumiesz... pod względem bycia ze sobą jako dziewczynę, nie przyjaciółkę. Poza tym... dlaczego mnie pocałowałeś? Dlaczego mieszasz mi w głowie co? To był jakiś cholenry zakład?
- Zaraz, zaraz... Dlaczego myślisz, że nie mógłbym zainteresować się Tobą jako dziewczyną, która mogłaby być więcej niż tylko przyjaciółką? I co? JAki zakłąda? Cholera! Pocałowałem Cię, ponieważ chciałem to zrobić już od kilku dni-tygodni, ale potem tak szybko uciekłaś i nie odbierałaś moich telefonów. Poza tym... naprawdę myślisz, że mógłbym zostawić Ciebie tylko i wyłącznie dlatego, że mój status społeczny się zmienił? - zapytał niedowierzająco.
- Nie wiem co myślę, Niall. Przez ostatnie półtora roku udawałeś, że mnie nie znasz, dopiero po lekcjach kiedy miałeś wolny wieczór czy popołudnie spędzałeś ze mną czas! Poza tym to i tak nie ma już nic do znaczenia - westchnęła cicho, kręcąc głową.
- Słucham?! Tak szybko się poddajesz?! Cholera, jeszcze przed nową pracą mojego Ojca, chciałem żebyśmy zostali kimś więcej, ale tyle się potem działo... - pokręcił głową podchodząc bliżej dziewczyny.
- Niall, proszę Cię - westchnęła, walcząc ze łzami - Nie mów nic takiego dobrze? Po prostu... nie - zaśmiała się smutno.
- Ale dlaczego? Dlaczego teraz mnie odrzucasz, co? Przecież... Przecież oddałaś ten cholerny pocałunek... Chciałaś tego równie mocno co ja! 
- Wyjeżdżam Niall! Za niecałe dwa tygodnie będę już w Londynie, nie tu! Nie chcę znowu przeżywać zawodu i tego wszystkiego - machnęła ręką - co teraz się dzieję, dobra?
- Co? - szepnął zaskoczony wyznaniem Claire - Jak to wyjeżdżasz? Gdzie?
- Razem z mamą i Mike'm przeprowadzamy się do Londynu - westchnęła uciekając wzrokiem. Przez chwilę panowała cisza.
- Cholera jasna! - warknął blondyn, po czym nic nie mówiąc przeszedł obok dziewczyny i zostawiając Ją samą w pokoju zbiegł szybko po schodach, po czym wybiegł z domu trzaskając mocno drzwiami.