Kiedy przez trzy tygodnie Niall nie odezwał się do Claire, brunetka przestała do Niego wydzwaniać i zajęła się pakowaniem ostatnich już rzeczy.
- Claire... jesteś pewna? Naprawdę chcesz wyjechać bez rozmowy z Niall'em? - Zayn spojrzał na dziewczynę lekko zaniepokojony.
- Proszę Cię, Zayn - prychnęła - Trzy tygodnie starałam się o to, aby ze mną porozmawiał, a On albo odrzucał wiadomości, albo mnie unikał. Nie będę wiecznie prosić o pięć minut cholernej rozmowy! - warknęła nie zwracając uwagi na przyjaciela.
- Skoro tak wolisz... moim zdaniem powinnaś spróbować - mruknął
- Jak? Powiedz mi jak, poza tym... - dziewczyna spojrzała na przyjaciela. Kiedy zobaczyła Jego wzrok, wyprostowała się i przyjrzała mu się uważnie - Ty coś wiesz - dodała podejrzliwie.
- Może? Nie zapominaj, że mój kuzyn przyjaźni się między innymi z Niall'em - wywrócił oczami - Wiedz jedno, Jemu też nie jest łatwo.
- Mógł odpisywać - burknęła ignorując lekki ból gdzieś w środku.
Dziewczyna ubrana w czarny crop top, spódniczkę oraz szpilki, z uśmiechem wysiadła z taksówki, po czym śmiejąc się z żartu Zayn'a ruszyła w stronę wejścia do klubu. Do Jej wyjazdu do Londynu zostały niecałe dwa dni, więc razem z przyjacielem postanowili jak najlepiej je wykorzystać. Dlatego też dzisiejszego wieczoru postawili sobie za cel obejście jednych z lepszych klubów w mieście.
- To co? Zaczynamy od kilku shotów? - Malik śmiesznie poruszał brwiami, natomiast rozbawiona dziewczyna kiwając głową złapała chłopaka za rękę, po czym ruszyła w stronę baru. Oboje nie zwracali uwagi na napierający na Nich tłum tylko przeszli przez salę, po czym machając do kelnera zaczęli ze sobą "rozmawiać".
- Nie będziesz za tym tęsknić? - zapytał Ją machając ręką wokół.
- Jasne, że będę tęsknić! Ale wiem, że teraz najlepszą opcją jest wyjazd i odpoczynek od tych wydarzeń - dziewczyna odpowiedziała, posyłając uśmiech barmanowi, który położył przed Nimi kieliszki z wódką i dwie szklanki soku.
Po wypiciu paru kieliszków, przyjaeciele ruszyli na parkiet gdzie śmiejąc się i wygłupiając próbowali tańczyć. W tejże zabawie nikt im nie przeszkadzał, liczyli się tylko Oni i ostatnie godziny spędzone w spólnym towarzystwie.
Przez to wszystko nie zauważyli blondyna siedzącego po drugiej stronie klubu i z czujnością przyglądającego się im. A sam blondyn nie podchodził bliżej, nie chciał przeszkadzać tej dwójce. Z zazdrością w oczach patrzył w miejsce, w którym mógłbyć On sam, lecz nie był. Nie był przez własną dumę, która nie pozwalała mu na odwiedzenie i wytłumaczenie dziewczynie powodów swojego zachowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz