Następnego dnia, kilka godzin przed wyjazdem do rodzinnego miasta Claire wraz z Niall'em postanowili iść przejść się po Manchester'ze. Dziewczyna ubrana w czarne jeansy z dziurą na jednym kolanie, białym podkoszulku i czarnej marynarce z torbą przewieszoną na jej ręce kroczyła obok blondyna i co jakiś czas poprawiając spadające kosmyki włosów na jej oczy śmiała się z żartów blondyna.
- Niall! - zaśmiała się głośno, przez co ludzie idący obok tej dwójki spojrzeli na Nią - Nie możesz tak mówić o tych wszystkich dziewczynach - dodała spoglądając na rozbawionego chłopaka, który kilka minut wcześniej śmiał się z dwóch dziewczyn przechodzących obok Nich.
- No co! - zarechotał - Widziałaś jej makijaż? Jak można się tak malować - szepnął teatralnie.
- Sophie też się tak maluje - wywróciła oczami idąc przed siebie - I jakoś Ci to nie przeszkadza
- Naprawdę tak myślisz? Claire proszę Cię! Z nią się nawet nie da całować! Zawsze trafiam na takie dziewczyny, które mają tyyle makijażu, że aż boję się je dotknąć bo nie wiem czy coś nie odpadnie - wzdrygnął się na samą myśl, na co brunetka ponownie wybuchnęła śmiechem.
- Jak masz taki gust, Niall to się nie dziw - odpowiedziała posyłając mu lekki uśmiech.
- Albo to One tak się do mnie przyczepiają - wzruszył ramionami - Chociaż tyle, że mam piękną i naturalną przyjaciółkę - dodał po chwili, a na policzkach Claire pojawiły się dwie czerwone plamy.
- Już się tak nie łaś, Horan! - mruknęła uciekając wzrokiem.
- Mówię samą prawdę! Proszę Cię, przecież to czysta prawda - zaśmiał się cicho, przyciągając przyjaciółkę do siebie - Ale to dobrze, weź to jako komplement, Johnson - dodał, na co reakcją dziewczyny było ponowne wywrócenie oczami.
Do hotelu wrócili po dwóch godzinach, z dobrymi humorami i shake'ami w dłoniach. Zaraz po przekroczeniu drzwi wejściowych wpadli na Bob'a, który z uśmiechem poprosił ich o zabranie swoich walizek i przyjście pod ich samochód, ponieważ za chwilę będą wyjeżdżać. Zadowoleni pokiwali głowami, po czym rozmawiając cicho ruszyli do windy, dzięki której wjechali na właściwy poziom i po przejsciu parunastu kroków weszli do swojego pokoju, skąd zabrali swoje walizki, następnie ruszyli w stronę wind.
Droga powrotna minęła zaskakująco szybko. Dzięki braku korków w domu byli już po półtorej godziny, ku niezadowoleniu blondyna który jak nigdy podczas podróży był rozgadany i z zapałem opowiadał o ostatnim meczu dziewczynie. Sama Claire z zainteresowaniem słuchała Niall'a, więc kiedy Maura klaśnięciem dłoni zwróciła na sobie ich uwagę i z uśmiechem na ustach oznajmiła, że są pod domem dziewczyny, nie była z tego faktu zadowolona. Chciała spędzić jak najwięcej czasu z Niall'em.
- Przyjechać jutro po Ciebie? - zapytał Niall, kiedy dziewczyna wyskoczyła z samochodu i otworzyła bagażnik.
- Jasne - kiwnęła głową - Tylko.... przyjedziesz o ósmej trzydzieści? Muszę jeszcze wpaść do kawiarni z rana - uśmiechnęła się.
- Jasne - kiwnął głową - To.. do jutra, C - mruknął, po czym cmoknął dziewczynę w policzek i machając przed zamknięte już drzwi samochodu odjechał z rodzicami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz